Przede wszystkim dlatego, że nie zebrałabym się do napisania go gdyby nie 'Koko Euro Spoko'. (Jak ja się cieszę, że nie kupiliśmy jeszcze telewizora!)
W naszym mieszkaniu nie ma już spektakularnych zmian i gigantycznych zakupów. Co nie znaczy, że nic się nie pojawiło. Z Kazimierza Dolnego przywieźliśmy sobie Kury 'hand made' kupione na targu, oraz zawieszkę do kuchni - "Kiss the cook". Kto jest całującym a kto gotującym to sprawa drugorzędna :-)
Jakiś czas temu pojawiła się też inna tabliczka z napisem nawiązującym do gotowania - z tym, że w tym przypadku nie ma wątpliwości kogo dotyczy.
