środa, 31 sierpnia 2011

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Moving out

...czyli Serce i Rozum się przeprowadzili.
Jeszcze do końca w to nie wierzę - w ostatni weekend przenieśliśmy siebie i nasze rzeczy do mieszkania w kamienicy. Dużo było pracy, nerwów i napięcia... ale teraz nadchodzą słodkie czasy.



środa, 24 sierpnia 2011

Narożnik - krótka historia

0. Stan początkowy:


1. Takie były plany:


2. Potem marzenia:



4. A tak wygląda narożnik 'LIVE' w swoim naturalnym środowisku:




Szary Mary - czyli chcę sie zrobić na szaro




1. Zasłona - (www.ambiance.pl) - 478,00 pln
2. Podkładki pod talerz astry (www.folkownia.pl) 4szt - 60,00 pln
3. Tabliczka Welcome Shabby - (www.camomille.pl) - 17,99pln
4. Poduszka HOME Szara (www.folkownia.pl)- 79,00 pln
5. Wycieraczka - Members only - (www.bialykrolik.com) - 89,99 pln
6. Zegar ścienny - Mini Disc - (www.bialykrolik.com) - 150,00 pln
7. Obraz, motyle - (IKEA) - 39,99 pln
8. Poster Montmartre Paris - (www.camomille.pl) - 19,99 pln

czwartek, 18 sierpnia 2011

Gazownik - Ostatnie Starcie

Na początek nasuwa mi się takie pytanie: Czego nauczyłam się w szkole na zajęciach ZPT? Albo może czy ktokolwiek nauczył się tam czegokolwiek - "praktycznego" - jak sama nazwa wskazuje?
Może gdybym wtedy (zamiast robienia kolorowych kanapeczek) dowiedziała się m.in; jak podłączyć gniazdko elektryczne, dlaczego wywala korki, co to jest uziemienie i faza, jak działa piec gazowy, jak wiercić, piłować, szpachlować i tynkować... to może wtedy wszystko byłoby łatwiejsze?
A tak codziennie uczę się czegoś nowego - niestety w większość przypadków - na własnych błędach i cudzych nerwach :-*

Dziś dowiedziałam się, że piec gazowy można naprawić dłubiąc śrubokrętem we wtyczce!
(Niedługo się okaże, że wkładając głowę do piekarnika, spuszcza się woda w toalecie).
To nie elektroda była zepsuta - jak twierdził gazownik numer 1 - problemy były we wtyczce, albo w gniazdku.
Tak czy inaczej do wanny leje się już gorąca woda, piec gazowy jest czysty, a ja biedniejsza o 200zł.


GromGaz : ul. Prądnicka 65, 31-202 Kraków, tel. 12 416 20 25 lub 12 633 88 98

wtorek, 16 sierpnia 2011

Nadprodukcja Rzeczy Zbędnych

Uważam że jeden z pokoi w kamienicy ma specjalne właściwości - Nadprodukcji Rzeczy Zbędnych.
Cokolwiek się tam przestawi, za kilka dni okazuje się, że obok stoją inne podejrzane rzeczy niewiadomego pochodzenia i wiadomego przeznaczenia (czyt. wywalenia).
Obok jednej deski za chwilę pojawiają się 4 inne, obok starego odkurzacza pojawia się drugi nawet starszy, obok krzesła pojawia się stół... Rzec by można David Copperfield tu był.
Dziś po raz kolejny 3 pary nóg przemierzały schody w jedną i drugą stronę z niewyraźnymi minami i wyraźnym zmęczeniem. (Myślę pozytywnie: chodzenie po schodach rzeźbi pośladki, a z dodatkowym obciążeniem także triceps oraz biceps).

Tym razem zobaczę jak współpracuje się z MPO, ponieważ to oni będą zabierać stare deski, krzesła i kartony...

Mam nadzieję, że to ostatnie tego typu porządki i że nie będę musiała już więcej płacić za to, że się czegoś pozbywam.

Kuchnia dochodzi ;-)






poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Must have - ale - not yet

Już tyle rzeczy zostało kupionych do mieszkania a ile jeszcze brakuje... ale niestety nie można mieć od razu wszystkiego. Szczególnie jeśli nie są to zakupy pierwszej potrzeby... wiadomo, że wybierając miedzy lodówką a ramami na obrazy rozsądny człowiek wybierze to pierwsze itp itd.
Ale są takie rzeczy, które po prostu muszę mieć i nie odpuszczę... np:

1. Biały fotel do czytania książek - wygodny, duży, może nawet z podnóżkiem


2. Mały - Wielki ekspres do kawy czyt. kawiarka - mamy już taką małą i świetnie się sprawdza tylko przydałaby się większa, żeby goście też mogli napić się kawy ;-)



3. Kilka dużych, solidnych ram na zdjęcia np z Ikea



4. Zasłony i firanki do salonu i sypialni - najlepiej naturalne, szare, białe, beżowe

5. Lustro do przedpokoju np z Ikea.
Takie nad szafkę na buty... coś TAKIEGO

6. Spory kwiat w donicy, który mógłby stać na podłodze




7. Barek kuchenny z Ikea


8. Kosz na bieliznę np Koło Primo bo wąski


9. Komplet niskich kieliszków z Ikea na wodę i nie tylko

piątek, 12 sierpnia 2011

Coś się popsuło


Zgodnie z zasadą obowiązująca przy moim remoncie "jeśli coś może pójść źle to na pewno pójdzie".
Przy standardowym czyszczeniu pieca gazowego - okazało się, że coś się popsuło i nie ma ciepłej wody.
Nie tracąc nadziei zadzwoniłam pod numer zapisany na obudowie: Autoryzowany Serwis. Okazało się, że pan serwis jest na urlopie i przez najbliższe dwa tygodnie będzie odpoczywał w ciepłych krajach.
OK, nie ten to inny... np. Google.com:
"Masz awarię hydrauliczną lub gazową a może piec nie odpala zadzwoń. Gwarantujemy zadowolenie klientów oraz niskie ceny"

Zadzwoniłam umówiłam się z Panem już następnego dnia.
Przyszedł 30 min spóźniony. Pierwsze wrażenie - dlaczego on nie ma włosów na nogach...? Od razu przyszło mi do głowy, że niefortunny wybuch pieca gazowego opalił mu wszystkie włosy na nogach...no ale może po prostu lubi jeździć na rowerze?

Pogadaliśmy sobie od serca:

Pan: Duże to mieszkanie...
Ja: Tak
Pan: Sama tu pani mieszka?
Ja: Jeszcze tu nie mieszkam, nie ma ciepłej wody.
Pan: aaa czyli jeszcze nie myje się Pani w łazience bez rolet (ha ha ha)
Ja: Nie.
Pan: To mam podwójną motywację, żeby naprawić ten piecyk (ha ha ha)
Ja: :-/

Niestety okazało się że motywacja była niewystarczająca bo nie naprawił.
Powiedziałam mu, że ma mi wszystko wytłumaczyć i wyjaśnić dlaczego nie działa i co zrobić żeby działał. I (nie)stety opowiedział:
o napędzie zaworu trójdrożnego, o czujniku, palniku, wymienniku, aż w końcu o elektrodzie zapłonowo-jonizacyjnej, którą to najprawdopodobniej trzeba będzie kupić i wymienić.
Więc póki co gorącej kąpieli w pachnącej pianie nie będzie... :-(

P.S. Żaluzje do łazienki już kupione.

niedziela, 7 sierpnia 2011

Kuchenne rewolucje

... bez Pani Gessler, za to z Panami z Ikei.
Przyszli, zrobili co mieli zrobić i pojechali. A jak się okazało są bardzo dobrzy w robieniu dobrze ;-)
Z przerwy zrezygnowali, jeść nie chcieli tylko o kawę poprosili. Bez marudzenia i ociągania się, otwarci na wszelkie ekstrawagancje gospodarzy i fanaberie architektoniczne, szybcy, dokładni, elastyczni.
Montowali, podłączali, docinali i doradzali.... no i po 7 godzinach mogłam już smażyć kotlety ;-)
Zostało jeszcze trochę rzeczy do skończenia, więc na razie nie dodaje zdjęć... no może jedno (z przypomnieniem stanu wcześniejszego):

wtorek, 2 sierpnia 2011

Ilu elektryków trzeba do zmiany żarówki?

"Żadnego, zdaniem psychiatrów żarówka sama musi chcieć się zmienić."
Moje żarówki nie chciały.
Dlatego mieszkanie odwiedziło wielu specjalistów. Najpierw przyszedł doktor Robert, potem dr Krzysztof, dr Piotr i jeszcze dr Józef z sanitariuszem. Wszyscy ta sama specjalizacja - ELEKTRYKA.

Byli wśród nich bardzo tani i bardzo drodzy, młodzi i starzy, kompetentni i nieco mniej kompetentni.
Tacy co nie podjęli się pracy w kamienicy, jak i tacy co brali ją prawie w ciemno.
Niektórzy przyjechali naprawdę drogimi samochodami, a innych trzeba było przywozić i odwozić.

Jedno ich łączy.
To, że wszyscy chętnie przyjmowali pieniądze, oraz to że z żadnym, ale to z żadnym elektrykiem już nigdy nie chce być w KONTAKCIE.