Zanim zaczął się remont jak zahipnotyzowana powtarzałam, że najgorszy jest przedpokój, że brzydki, wysoki, że stara tapeta i jeszcze starsza lamperia, że brudno, krzywo i jak na budowie... czyli TAK.
Jak uporałam się z przedpokojem, pogłaskałam gładkie, proste, śnieżnobiałe ściany przeniosłam punkt zainteresowania na łazienkę... która hmmm ładna nie była bo wyglądała tak:
ale franie zostawisz?!
OdpowiedzUsuńmata podgrzewająca podłogę włącza się za dotknięciem czarodziejskiej reki Doroty... WOW
OdpowiedzUsuń