Dlatego w przerwie pomiędzy gotowaniem cielęciny z sezamem a lepieniem z całą rodziną bałwana (żartowałam), zapukał listonosz z przesyłką.
W paczce był obraz kupiony w sklepie internetowym, do którego dobraliśmy ramę z IKEI. Jak tylko obraz nabierze mocy kosmicznej i będzie gotowy do powieszenia - zawiśnie w naszej czarno-białej sypialni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz